niedziela, 26 lutego 2012

Rój ludzi "oburzonych"


Rój ludzi „oburzonych”
czy wściekły atak pszczół?

Kiedy pod szyldem Wall Street przemaszerował tłum „oburzonych” – protestujących przeciwko kapitalizmowi...

„Pod szyldem” – ponieważ marsz „oburzonych” w rzeczywistości odbył się ulicę czy dwie dalej – od Wall Street.

… wtedy – tłum „oburzonych” był uformowany w rój. Pojęcie roju możemy zobrazować najprościej poprzez porównanie do mrówek, pszczół itp. Ale o ile owady i zwierzęta (np.: ławica ryb, klucz ptaków) przybierają formę roju z przyczyny instynktu, który determinuje ich zachowanie – o tyle ludzki rój jest efektem świadomego wyboru.

Świadomego – ale czy do końca?

Jest zastanawiające, czy płaski intelektualnie tłum, uformowany w strumień ludzi przypominających metodycznie maszerujące owady – naprawdę posiada całkowitą świadomość swojej siły. Na pewno jest on bardziej świadomy od bezładnego tłumu, bezkształtnego spędu – jaki pojawia się na rozmaitych promocjach i tego typu akcjach publicznych (jak np.: promocje organizowane w galeriach handlowych). W takich sytuacjach – mamy do czynienia po prostu z tłumem. Taki tłum również pojawia się połączony wspólną ideą – jednak jest to idea, która nie przekłada się na wspólne dobro zgromadzonych, lecz na interes i korzyść poszczególnych. Tłum uformowany w strumień roju, jak dzieje się to we wszystkich akcjach w rodzaju buntów, protestów etc. – już z punktu jest tworem różniącym się od zwykłego tłumu.  

Tymczasem rój ludzki ma swoją świadomość i wynikający z niej szablon dla zachowań. Z tego powodu różni się nie tylko od rojów zwierzęcych, przynależnych naturze opisywanej zasadami biologii, ale różni się także od tłumu. Świadomość masowej formy, którą się stanowi, w jakiej się uczestniczy – powoduje też pojęcie, uzmysłowienie sobie własnej siły. W tego rodzaju zbiorowości – główna idea, która przywołała i połączyła zebranych: może być najpłytszą ideą pod słońcem, nie musi wyrażać sobą niczego głębokiego. Dlatego, że dla roju, który jest świadomy swojej siły, swojego szyku, swojej samoorganizacji formalnej – główna idea, leżąca u genezy tej samoorganizacji, zawsze będzie wyłącznie pretekstem do spotkania.

Innymi słowy, rój ustanowiony z ludzi – nie ma potrzeby wyrażać sobą niczego głębokiego. Nie ma potrzeby utożsamiać się z pojęciami jakichkolwiek postulatów, walki, konfrontacji z systemem bądź jednostkami reprezentującymi ten system, wobec którego rój „oburza się” i protestuje. Wystarczy pretekst do masowego spotkania – i rój jest gotowy do zaznaczenia swojej obecności. Pojawia się w danym miejscu, o umówionej godzinie – i mówi: jesteśmy. To w zupełności wystarczy, aby zademonstrować swoje potrzeby i właściwości. Wydaje się, że nikt nie mógłby przeciwstawić się tej zbiorowej sile – głównie dlatego, że rój ludzki nie jest już chmarą, nie jest wielobarwną, bezkształtną plamą. W szyku o nazwie „rój” – każdy zna swoje miejsce, wszyscy są równi i spleceni swoim jestestwem. Jestestwem, które zaistniało na hasło. Wystarczy jakakolwiek idea – proste słowo-klucz, i jednostki rozstrzelone po globie, gotowe będą do stawienia się na alert.

Jeden z uczestniczących w marszu „oburzonych” zapytany przez dziennikarza: o co walczycie? Odpowiedział:
- O sprawiedliwość. Chcemy, żeby wszystko było po równo, żeby każdy miał tyle samo.
- To znaczy, że jesteś komunistą. - odparł dziennikarz.
„Oburzony” - zdumiał się ogromnie. Wyraźnie nie brał tej postawy pod uwagę. Nie przyszło mu do głowy, że „oburzeni” mogą być utożsamiani z konkretnymi postawami politycznymi.  

I nie ma się co temu dziwić. Rój jest świadomy swojej, co prawda kształtującej się dopiero, istoty. Jednak nie jest świadomy jej całkowicie – nie jest świadomy do końca.

Rój ludzki – w największym stopniu jest świadomy swojej płytkości intelektualnej. I być może na tym polega jego siła? Na tym, że rój nie musi zgłębiać żadnych dziedzin, ani mechanizmów – czy to społecznych, czy politycznych. Wystarczy, że stawił się – uformował, zorganizował na określone hasło wywoławcze. Być może taki rodzaj świadomości zbliża rój ludzki do pierwotnego roju – a więc do świata biologii, zwierząt, owadów; do instynktowności, która jest jakością odklejoną od świadomości, od rozumu.

Oczywiście i w tym zorganizowanym już tłumie, a więc w roju „oburzonych” – pojawiły się akcenty typowe jednak dla zwykłego tłumu (jak głośny gwałt 28.letniej kobiety, wciągniętej przez kilku uczestników do jednego z namiotów, o czym swego czasu doniosły media). A pokazuje to bezdyskusyjnie, że rój jeszcze wiele musi się nauczyć, zrozumieć i wykształcić w ramach swojej formacji.

Rój jeszcze wiele musi się nauczyć, choćby w ramach własnej świadomości zbiorowej – nawet jeśli z założenia ma cechować się intelektualną płycizną. W przeciwnym bowiem razie – stanie się zagrożeniem dla samego siebie, powodując człowieczy-jakościowy regres wszechczasów.

Rebeca Serri.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz