środa, 28 marca 2012

Związek: młoda kobieta - starszy mężczyzna


Mała piękna i poważny czarodziej – w jednym

stali domu

Wątek jak w powieści Nabokova – młodość, dziewczęcość

wabi dojrzałego mężczyznę swoim urokiem;

dziewczyna wiąże się za starszym, bo przy nim

czuje się piękniejsza

Istnieje wokoło wiele związków nieformalnych i małżeńskich, gdzie kobieta jest młoda, a mężczyzna znacznie starszy. Na pierwszy rzut oka przypominają ojca i córkę, ale w rzeczywistości są relacją partnerską. Nie ma w tym nic dziwnego – w dzisiejszej dobie nie widać już jednego kulturowego szablonu, według jakiego ludzie wchodzą w głębokie relacje ze sobą. Jest obecna w tej materii ogromna dowolność i przebogata, kolorowa paleta możliwości. Zdaje się, że im ta dowolność więcej rozległa, niczym nieskrępowana – tym mniej czynników determinuje nasze osobiste wybory. Im więcej nam wolno – tym bardziej jesteśmy świadomi swoich potrzeb i wybieramy coraz śmielej. I to różnorakich potrzeb: wewnętrznych, emocjonalnych, intelektualnych, seksualnych itd.

Ale czy na pewno? A może jednak występuje tu pewien paradoks: im więcej nam wolno – tym bardziej stajemy się zniewoleni. A w takim razie, jeśli założyć ten paradoks – stajemy się zniewoleni przez co? Który czynnik, bodziec, bądź zespół czynników warunkuje nasze osobiste, w pełni odśrodkowe wybory? Co nas określa – skoro nie świat zewnętrzny, nie główna matryca, szablon zachowań wykrojony przez społeczeństwo? Na jakiej podstawie wybieramy? Czym się kierujemy? Co nakazuje nam wybierać tak, a nie inaczej?

Młode kobiety związane ze znacznie starszymi od siebie mężczyznami jednogłośnie wskazują na atuty takiego związku. Z ich szczerych, przekonywujących opinii wynika, że starszy partner, to silne poczucie bezpieczeństwa, spokoju i komfortu psychicznego; lepszy, pełniejszy kontakt intelektualny i emocjonalny; większe zaufanie i tym samym poczucie wolności osobistej. Ponadto młode partnerki mówią o zaletach życia seksualnego ze starszym mężczyzną. Dlaczego?


Ich zdaniem starszy partner – równa się doświadczenie i mądrość. Ale to nie wszystko. Starszy partner przede wszystkim dba o swoje ciało i jego atrakcyjność – poświęca zachowaniu znakomitej sylwetki i utrzymywaniu sprawnej kondycji dużo więcej uwagi niż młody mężczyzna, a przy tym czyni to bez próżności i wynikającego z niej przesadyzmu. Młode kobiety tłumaczą też, że przewaga starszego mężczyzny nad młodym – wynika nie tylko z empirycznego poznania tajemnic alkowy, ale i z dodatkowej, banalnej przyczyny. Starszy partner, to po prostu dojrzały, kompletnie uformowany już człowiek. Dojrzały, świadomy, który w przeciwieństwie do młodego mężczyzny nie uznaje się za macho, nie uważa, że wszystko mu się należy, lecz wie, że wiele aspektów życia, w tym własne szczęście i stanowienie dla swojej partnerki atrakcyjnego partnera i kochanka, wymaga i potrzebuje jego pracy, a na pewno swoistego wysiłku. Kobiety, które są związane ze starszymi od siebie mężczyznami, uważają ich więc za bardziej wartościowych – mężczyzn, kochanków i po prostu ludzi.

Część z tych kobiet miała w przeszłości bliższe relacji z rówieśnikami. I opowiadają one na ten temat, że młody mężczyzna, to wieczny, próżny i zupełnie bezowocny pośpiech (tak w życiu codziennym, jak w łóżku), a stąd także brak wyobraźni, empatii i starania.

Młoda kobieta – to witalność, dodatkowy haust świeżego tlenu dla zdecydowanie od niej starszego mężczyzny. Dlatego wyzwala ona w mężczyźnie poczucie, że każdego dnia wspólnego życia – musi on na nią zasłużyć; potrzebuje o nią się starać, walczyć, ale potrzebuje również dbać o swoje zdrowie, poziom intelektualny i kondycję swojego ciała. Dlatego, że jest świadomy, że młoda, rozwijająca się kobieta – to ciągła przemiana, żywioł ognia. Stąd mężczyzna nie może sobie pozwolić na żaden regres, chwile bezpłodnego marazmu, bo to wszystko zmierza w linii prostej do rutyny i minięcia się w codziennej drodze. Zatem dojrzały mężczyzna wie, że nie może swojej kobiecie się znudzić – musi być dla niej niezmiennie interesujący, przykuwający, apetyczny. W efekcie – przekłada się to na wspólne dobro i zadowolenie ze związku.

Część młodych kobiet związanych ze znacznie starszymi od siebie mężczyznami – nigdy nie była w rówieśniczych związkach, lecz od razu przejawiała skłonność do dojrzałych partnerów. Niezależnie jednak od wcześniejszego doświadczenia kobiet w tym zakresie – wszystkie, które ostatecznie zdecydowały się na poważny, trwały związek ze starszym mężczyzną, podkreślają swoje indywidualne upodobania co do mężczyzn oraz fakt, że takiego wyboru dokonały najzupełniej świadomie, kierując się swoją wolną wolą, uczuciami, intuicją i prywatną definicją piękna drugiego człowieka. Wszystkie kobiety mające za partnerów starszych mężczyzn wskazują, że ze światem rówieśniczym nigdy nie miały za wiele wspólnego – zawsze odstawały od grupy, przejawiały więcej złożone od rówieśników pasje i zainteresowania. Reasumując – odbierały one własną przewagę intelektualną i emocjonalną nad rówieśnikami. Stąd związki z mężczyznami w tym samym wieku lub bardzo zbliżonym – były przez nie albo odrzucane z góry i klasyfikowane jako „nieciekawe, stanowczo nie dla mnie, niczego frapującego tutaj dla mnie nie ma”, albo kończyły się fiaskiem.

Podobno też mitem jest, że kobieta wybiera docelowego partnera na podobieństwo swojego ojca – jak i mitem jest teza, że młode kobiety w związku ze starszym mężczyzną szukają po prostu ojcowskiej opiekuńczości i troski.

Poczucie bezpieczeństwa, to nie to samo, co tatusiowatość. - mówi 26.letnia Ola związana od 3.lat ze starszym o 19 lat Wojtkiem - Poczucie bezpieczeństwa, które daje dziewczynie starszy partner, polega na jego stabilności psychicznej i mądrości. Nie chodzi o to, że Wojtek mnie uczy, wychowuje, ale o to, że mogę się na nim swobodnie oprzeć.” - argumentuje Ola.

Poza tym Ola – jak i inne partnerki starszych mężczyzn – podkreśla, że ma bardzo dobrą relację z ojcem.

Mój tata zawsze był i jest świetnym tatą. Dlatego nie mam potrzeby doszukiwania się w mężczyźnie jego zastępcy.” - tłumaczy.

„Wydaje mi się, że to, że jestem starszy od Oli o tyle lat powoduje, że staram się dawać jej to, co we mnie najlepsze. Mój wiek sprawia, że nie rozmieniam się na drobne i nie szukam wiatru w polu. Mam już za sobą chłopakowate niepokoje i wyskoki, dlatego puszczanie pary emocji w gwizdek kompletnie mnie nie obchodzi. - opowiada Wojtek, 45.letni partner Oli - Mam wrażenie, że Ola wyczuwa to właściwie poza werbalnie, stąd wie, że może mi bez problemu ufać. Tajemnica naszego zgranego bycia razem wynika więc z czegoś innego, niż schemat ojciec-córka. Oboje potrzebujemy od siebie czegoś innego od tego schematu. Potrzebujemy się rozumieć i być dla siebie równi wszędzie poza metryką biologiczną.” - wyjaśnia Wojtek.

32.letnia Dagmara (od 8.lat żona starszego o 22 lata Jerzego; mają dwoje dzieci – 6.letniego Patryka i 2.letnią Dominikę) opisuje swój związek w taki sposób:

„Zawsze byłam raczej cicha i zamknięta w sobie. Od krzykliwych rówieśników wolałam uciekać w w książki, w naukę. Może brzmi to dziwnie, ale naprawdę tak było, że nauka sprawiała mi przyjemność. Potem okazało się, że jako dojrzewająca dziewczyna również w życiu szukam spokoju i chyba ustawienia różnych rzeczy i wartości na sensownych i stałych miejscach. Co do Jerzego, którego poznałam mając 21 lat, to myślę, że głównie spodobało mi się w nim to, że nie był zaborczy, ani zazdrosny. Ludziom zdaje się, że starszy mężczyzna jest wiecznie zazdrosny o swoją młodziutką kobietę i bezkompromisowy, ale moim zdaniem jest wręcz odwrotnie. Jerzy od początku był skupiony na mnie i myślał w takich kategoriach, co możemy mieć ze sobą wspólnego, a nie w takich, jakich ja mogę mieć kolegów i co mnie z nimi łączy czy nie łączy. Po prostu nigdy mnie nie ograniczał, nie zastanawiał się bezsensownie nad tym, jak ukrócić mi bezpośrednie kontakty ze światem, ani jak na mnie wpłynąć – on skupiał się na tym, jak do mnie dotrzeć, na tym, jacy możemy być dla siebie i co możemy razem stworzyć. Ta dojrzałość od razu mnie ujmowała. Jako młoda dziewczyna mimo swojej nieśmiałości chodziłam wcześniej z paroma chłopcami i chcę powiedzieć, że właśnie oni byli okropnymi zazdrośnikami.”

Tak więc o relacjach młodych kobiet i starszych mężczyzn możemy wypowiadać się w samych superlatywach. Młoda kobieta w takim związku codziennie jest dowartościowywana, komplementowana, ponadto nie musi obawiać się zdrady, możliwości „zostawienia jej dla młodszej”. Zaś starszy mężczyzna czuje się atrakcyjny, pewny siebie, odmłodniały, silny i potrzebny. Patrząc na takie związki, możemy zauważyć niewątpliwe obdzielanie się partnerów nieustającą wzajemną uwagą i szacunkiem. A zatem – same plusy.

Ale jest też druga strona medalu. Część młodych kobiet ogniskujących swoje zainteresowanie płcią przeciwną na mężczyznach starszych – nie znalazła swojej przystani i stabilizacji. Dlaczego?

31.letnia Ewelina ma za sobą relację ze starszym o 15 lat Piotrem. To, co ma do powiedzenia na podstawie osobistego doświadczenia – odbiega nie tylko od poprzednich przytoczonych tu wypowiedzi, ale i od tego, co powszechnie twierdzą psychologowie i seksuologowie na ten temat.

„Wszystkie kobiety, które interesują się starszymi mężczyznami, wydają się wewnętrznie starsze od rówieśników. Od wczesnych, szkolnych lat cechują się bardziej wyrafinowanymi, albo po prostu mniej dziewczęcymi hobby. Może to być polityka, nauki społeczne, ścisłe i wiele innych. To jest taki typ dziewczyny, młodej kobiety. Samodzielna, aktywna, pracowita, nastawiona na zdobywanie świata, konkretna, samo zdyscyplinowana. Koledzy w tym samym wieku ją nudzą albo śmieszą. Rozmowy koleżanek o chłopakach, kosmetykach czy trendach w modzie uważa za żałosne, puste i uwłaczające jej możliwościom intelektualnym. - tłumaczy Ewelina - Sama byłam podobną dziewczyną i od młodego wieku ciekawili mnie wyraźnie starsi ode mnie mężczyźni. W mojej ocenie byli atrakcyjniejsi pod każdym względem. Wydawało mi się, że szukam z nimi kontaktu, ponieważ potrzebuję być doceniona przez znawcę życia czy konesera kobiecej urody. Byłam takiego zdania, że młodzi mężczyźni mają zawężone, spłaszczone pojęcie o kobiecej urodzie. Mówiąc prosto z mostu: z moich ówczesnych obserwacji wynikało, że młodzi mężczyźni umieszczają swoją uwagę w dziewczynach płytkich o plastykowej urodzie. Tymczasem mężczyźni dojrzali, a tacy najczęściej mają już za sobą pożycie małżeńskie i wynikającą z niego wiedzę o kobietach i samych sobie, potrafią dojrzeć prawdziwą urodę przez pryzmat osobowości kobiety. To znaczy, że mężczyzna dojrzały wybiera kobietę, postrzegając ją jako całość, podczas gdy szczenię skupia się na powierzchowności, prostym seksie i łatwości dostępu do potencjalnej kochanki.” - relacjonuje swoje spostrzeżenia Ewelina.

Ewelina poznała Piotra przez przypadek, mając 27 lat. 42.letni wówczas Piotr był żonaty od 12. lat i miał 9.letniego syna. Ewelina nigdy nie posądziłaby siebie o to, że może pozwolić sobie na relację z żonatym mężczyzną. Niemniej życie napisało dla niej ten scenariusz – lecz czy napisało samo, tzn.: w oderwaniu od Eweliny, od jej wolnej woli?

„Byłam przekonana, że mam mocny kręgosłup moralny. - wyjawia Ewelina - Piotr także sprawiał takie wrażenie. Zanim do czegokolwiek między nami doszło, zapieraliśmy się przed sobą rękami i nogami. Ani on nie szukał kochanki i nie planował odejścia od żony, ani ja nie miałam zamiaru być tą drugą. Jednak emocje wzięły nad nami górę. Przystojność Piotra, jego intelektualizm, umiejętność naszego porozumiewania się na wielu zaawansowanych poziomach powodowały coraz silniejsze wsiąkanie w siebie nawzajem. Oczywiście od początku dla obojga to była ślepa uliczka. Żeby nas z niej uwolnić, musiałam poświęcić parę lat na poważne zastanowienie się nad sobą i nad motorem moich wyborów.” - opowiada Ewelina.

Mianowicie doszła do finalnego wniosku, że dojrzałych mężczyzn wybierają – młode kobiety tylko pozornie pewniejsze siebie od rówieśniczek, które z kolei wiążą się z rówieśnikami. Podczas gdy faktycznie są to kobiety mocniej zakompleksione, psychicznie słabsze, zaś emocjonalnie – jeszcze nie rozwinięte lub zwyczajnie naiwne. Ewelina popiera tę konkluzję takimi uwagami, płynącymi z autopsji:

„Przeszłam bolesną drogę, zanim udało mi się sięgnąć swojego, jak dzisiaj sądzę, dna, to znaczy prawdziwego źródła. Niewiele młodych kobiet ma tego świadomość albo zwyczajnie nie chce się do tego przyznać. Jednak jest faktem, że najczęściej wybieramy starszych partnerów, ponieważ jesteśmy tchórzliwe i mamy deprymujące kompleksy – i to na punkcie swojego ciała. To dlatego usiłujemy przykryć te kompleksy wykształceniem, pracą, za wszelką cenę próbujemy udowodnić, że mamy do powiedzenia coś więcej, niż tylko na temat nowego błyszczyka na półce w drogerii, że jesteśmy czymś więcej, niż nogami, niż biustem, niż pupą. W rzeczywistości po prostu boimy się zainteresować młodym mężczyzną, swoim rówieśnikiem, ponieważ podskórnie zdajemy sobie sprawę, że jest on trudniejszy do zdobycia. Mężczyzna starszy, dojrzały – może zachwycić się młodą kobietą niezależnie od jej urody. Dlatego, że sama jej młodość działa jak piękno, jak najlepszy afrodyzjak. Kobiety nie przyznają się do tego z wielu powodów, jednak ja spojrzawszy sobie w oczy, zrozumiałam jedno: nie tyle wolałam starszych, co tuszowałam swoje lęki i kompleksy tym, że starszy był celem łatwiejszym do osiągnięcia. Gdy związałam się z Piotrem, schlebiało mi bezwzględne uwielbienie i pożądanie, z jakimi na mnie patrzył; każdą wspólną chwilę traktował jak bonusowy dar od losu, na który w swoich oczach nie zasługiwał – chociaż w istocie nie chodziło mu o mnie, lecz o moją młodość, o jego własne poczucie, że dostarczam mu świeżego powietrza. To dzięki mnie – jemu chciało się żyć, głęboko oddychać, a ja byłam z siebie taka dumna i myślałam: cudownie jest być porcją świeżego powietrza. Porcja świeżego powietrza – tylko tyle. Dla mnie to był wtedy szczyt marzeń i miłosnych osiągnięć – bo sądziłam, że na nic więcej nie zasługuję.” - wyznaje Ewelina.

Ewelina zadecydowała o rozstaniu z Piotrem po 4.latach, jakkolwiek wspomina tę relację jako najcenniejszą lekcję uczuć, która doprowadziła ją do wiedzy o samej sobie.

„Psychologia to jest nowy kult, nowa religia. - kwituje Ewelina - Ta religia polega na tamowaniu prawdy, odzieraniu rzeczywistości z etyki i z prób dotarcia do w miarę obiektywnej genezy zachowań. Psycholog zakłada różowe okulary i na każdy problem odpowiada, że to nie szkodzi, że nie należy się potępiać za swoje złe wybory, ponieważ każde cierpienie uszlachetnia, a każda pomyłka – uczy. Nie mogę utożsamić się z tym współczesnym pojmowaniem i tłumaczeniem życia. - wyjaśnia - Obecnie jestem singlem i nie wodzę rozrzewnionymi oczyma za przystojnymi, szpakowatymi panami. Wierzę, że jeśli będzie mi dane odnaleźć swoją przystań, dokonam tego przy pomocy uczciwego patrzenia na drugiego człowieka. A wtedy jego wiek – będzie miał znaczenie drugoplanowe. A ponieważ z zawodu jestem psychologiem, dodam, że nie wszystkie uczynki należy wybaczać i usprawiedliwiać, tak samo jak nie wszystkie związki są pełnowartościowe i autentycznie partnerskie tylko dlatego, że obojgu w danej relacji jest dobrze, cudnie i wspaniale. Czasami pod spodem tego iluzorycznego szczęścia i dopasowania kryje się spychana w nieświadomość obawa przed byciem odrzuconym – i właśnie dlatego młode kobiety wiążą się ze starszymi, a starsi z młodymi kobietami. Dlatego, że to są związki bezpieczne i łatwe do zbudowania.”

Rebeca Serri.

Przyp. red.: imiona bohaterów zostały zmienione.

8 komentarzy:

  1. Ewelina ma sporo racji, mam podobne doświadczenia, a do takich wniosków doszłam po 7 latach związku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po 7. latach - to niekrótki czas. Mam nadzieję, że Twoja historia miłosna zakończyła się dla Ciebie pozytywnie i nie przysporzyła Ci zanadto cierpień - podobnie zresztą, jak to odbyło się u bohaterki tego materiału, Eweliny, która niczego nie żałuje, choć po raz kolejny na pewno już nie znajdzie się w podobnej sytuacji...

      Pozdrawiam :).

      Usuń
    2. też zgadzam się z opinią Eweliny... byłam w związku ze starszym od siebie o 20 lat meżczyzną przez 6 lat a teraz po kolejnych 6 bez niego wiem, że myślałam dokładnie jak Ewelina... "na więcej nie zasługuję, na więcej mnie nie stać, rówieśników nie pociągam"

      Usuń
  2. "32.letnia Dagmara (od 8.lat żona starszego o 22 lata Jerzego; mają dwoje dzieci – 6.letniego Patryka i 2.letnią Dominikę) opisuje swój związek w taki sposób:Jerzy od początku był skupiony na mnie i myślał w takich kategoriach, co możemy mieć ze sobą wspólnego, a nie w takich, jakich ja mogę mieć kolegów i co mnie z nimi łączy czy nie łączy. Po prostu nigdy mnie nie ograniczał, nie zastanawiał się bezsensownie nad tym, jak ukrócić mi bezpośrednie kontakty ze światem, ani jak na mnie wpłynąć – on skupiał się na tym, jak do mnie dotrzeć, na tym, jacy możemy być dla siebie i co możemy razem stworzyć. " Dagmara, poczekam na Twoje zdanie jak będziesz miała 40 lat, a Jerzy po 60-tce. Też miałam 21 lat jak poznałam swojego męża, który jest starszy o 23 lata. Teraz mam 39 lat i miotam się pomiędzy ciągłymi ograniczeniami, zaborczością i zazdrością ze strony męża, a decyzją o rozwodzie. Jestem już zwyczajnie wypalona wewnętrznie z uczuć, ale nie bardzo wiem czy powinnam się rozwieść, ponieważ mamy dwóch synów. Na razie jestem w zawieszeniu, działam jak robot......

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam.. No właśnie ..,Ostatnio myślę o takim związku ,jestem wolnym człowiekiem i poznałem młodą kobietę.Bardzo mi się podoba ale puki co, to tylko znajomość. I co począć..? ,ja chcę ją widywać a jestem już poważny facet 22 lata różnicy to wiele a prób nie chcę..Czytam tu i myślę że to nie ma znaczenia jak sobie przypadniemy do gustu ..,tak myślę (?) A życie codzienne to zawsze te same kłopoty czy sprawy do załatwienie.To zawsze jest obowioz...,należy o tym pamiętać ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, kiedy jest między dwojgiem ludzi szczera płaszczyzna porozumienia, różnica wieku nie będzie miała znaczenia, a na pewno nie zadecyduje o sprawach, kwestiach najważniejszych. Moim zdaniem istotne, by obie strony były świadome tego, na co wspólnie się umawiają - jeżeli młoda kobieta w relacji ze starszym mężczyzną szuka przygody, a on - domu z kobietą, jedna ze stron będzie tu okłamana lub przegrana. I odwrotnie - jeśli młoda kobieta pragnie ze starszym mężczyzną związku, domu, zaś on pozostaje związany wyłącznie z jej ciałem, traktuje ją jako kochankę, również nic z tego dobrego nie powstanie...

      Ja wyszłam za mąż za mężczyznę starszego ode mnie o 25 lat - i jestem szczęśliwa, on także :). Pozdrawiam serdecznie :).

      Usuń
    2. Anonimowa, też jestem szczęśliwa. Od ponad roku jestem z ciemnoskorym mężczyzną o imieniu David, pochodzącym z Houston. Nasza różnica to 28. W życiu nie spotkało mnie nic piękniejszego.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Witam,jestem od niedawna w związku ze starszym mężczyzną.Z poprzedniego związku mam troje dzieci,mój obecny partner bardzo je kocha ale w stosunku do mnie jest teraz taki nie zbyt czuły.Dla niego przeprowadziłam się bliżej,tutaj pracuję...dla niego podjełam decyzję o antykoncepcji ale ostatni raz kochaliśmy się kiedy dzieci były na wakacjach,a i tak nie wyglądało tak jak marzyłam i chciałam i od tamtej pory nic...jeśli przytula to na ułamek sekundy,rzadko mnie całuje.Czy ze mną jest coś nie tak?

    OdpowiedzUsuń