poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Flash mob - nowy wymiar starej zabawy...


Flash mob – nowy wymiar
starej zabawy w policjantów i złodziei

Społeczeństwo chmury – uczy się rozumieć własną strukturę
poprzez powoływanie do życia „efektu śnieżnej kuli”


Zanim uformuje się kultura roju – ludzie, stanowiący obecnie społeczeństwo chmury (dalej w artykule będziemy posługiwać się skrótową nazwą, tzn.: zamiast „społeczeństwo chmury” – „chmura”), będą coraz częściej łączyć się w masowe, okrągłe skupiska, które przetoczywszy się przez rzeczywistość w określonym miejscu i czasie, pozostawią po sobie po prostu określony skutek. Ten skutek może być dobry albo zły – natomiast istotą współczesnych nurtów społecznych jest, że „chmura” za swoje uczynki ani nie przyjmuje nagród, ani nie pozwala się karać. „Chmura” aktualnie znajduje się na etapie testowania swego zasięgu i oceniania potencjalnego wpływu na świat zewnętrzny.

„Chmura” dzięki naturalnemu wyzbyciu się znamion indywidualizmu na rzecz anonimowej wspólnoty – nie tyle już szuka dla siebie środków wyrazu, co próbuje osiągnąć jak największy rozmiar, poszerzyć swoją zbiorowość. „Chmura” już „wie”, że środki wyrazu może przyjąć wszystkie i w pełni dowolne – ale jeszcze nie wie, do czego sama prowadzi, co okaże się jej finalnym efektem. To badanie przez „chmurę” zakresu swojej siły i płynących z niej możliwości można porównać do „efektu śnieżnej kuli” – która z małej piłki, turlającej się po śniegu, zwiększa rozmiar i obrastając w kolejne warstwy, może stać się nie do opanowania.

Flash mob jest kolejnym obok „oburzonych”,  czy obok ruchu bojkotującego duże banki i korporacyjną finansjerę wyzyskującą obywateli (protest przeciwko Bank of America zapoczątkowany bodaj przez 22.letnią Molly Katchpole) – przejawem aktywności „chmury”, w dalszej perspektywie prowadzącym do utworzenia kultury roju. O ile np.: „oburzonym”  towarzyszy w miarę ścisła i poważna idea w podjętych działaniach, o tyle flash-moberom chodzi przede wszystkim o zabawę, żart, śmiech i radość.

Flash mob, czyli z ang. błyskawiczny tłum, narodził się w 2003.r. w Nowym Jorku. Zjawisko to polega na zwołaniu nie znających się osobiście ludzi na określoną datę, w określonym miejscu i w wyznaczonym celu. Zwoływanie się następuje głównie za pośrednictwem sieci, często na portalach społecznościowych typu Facebook. Ogólnym celem jest urządzenie akcji publicznej podobnej do happeningu lub performance. Jednak to podobieństwo ogranicza się do zaskoczenia widzów, świadków poprzez abstrakcyjność czy absurdalność przeprowadzanego zdarzenia, gdyż akcji typu flash mob nie warunkuje żaden ściśle ustalony scenariusz przewidzianego zdarzenia – i w tym sensie decydująco różnią się one od świadomie realizowanych przedstawień performance. Podobnie jak np.: w ulicznych happeningach – w przypadku flash mob również chodzi o wejście twórcy (akcjonisty) w interakcję z przypadkowymi odbiorcami. Jednak reguły tej akcji i reakcji nie są intencją tworzących flash mob.

Zdaje się, że jedyną intencją jest wywołanie specyficznego zamieszania w miejscu publicznym. Specyfika tego zamieszania polega na próbie wyważenia w sobie dwóch elementarnych sił, jak plan działania (a więc umówienie się ludzi na konkretne zdarzenie, akcję) a spontaniczność. Spontaniczność – ponieważ żaden flash mob nie wyznacza potencjalnym uczestnikom charakteru ich zachowania w czasie akcji. „Wyreżyserowanie” każdej takiej akcji ogranicza się do koronnego hasła przewodniego, które musi zostać zamanifestowane przez wszystkich uczestników – ale nie są tu wyznaczane precyzyjne sposoby na taką manifestację. Panuje ogromna dowolność, od której niemożliwe byłoby odstąpić, nawet jeśli by się chciało. Dlatego, że nie jest wykonalne wpoić około setce nie znających się nawzajem, obcych osób dokładnie jednakowego szablonu zachowania.

Flash mob rysuje się po prostu jako kolejny prąd społeczny świadczący o wzroście aktywności „chmury”. Narazie więc obserwujemy między innymi na przykładzie flash mob – badanie przez „chmurę” swojej mocy przekazu i wpływu na świat zewnętrzny. W dalszej przyszłości – kiedy ta własna siła zostanie przez „chmurę” „zmierzona”, a więc poznana i uświadomiona – gąbczasta, pierzasta, niespójna, choć zarazem jednolita, chmura wyselekcjonuje się do poziomu „roju”. Innymi słowy – „chmura” przerodzi się w skupiony strumień ludzkich intencji, działań i celów.

Pierwszym zdarzeniem flash mob było zgromadzenie się ludzi w danym sklepie i dopytywaniu sprzedawców o dywanik miłości dla komuny. Inną akcją było kłanianie się wielkiej pluszowej maskotce – dinozaurowi ustawionej w znanym sklepie z zabawkami przynależnym do sieci Times Square. Innym razem flash moberzy rozpływali się w zachwytach nad bułkami z serem – oczywiście w umówionym wcześniej dzięki sieci miejscu i dniu. Wszystkie te akcje były więc zupełnie niewinne i niegroźnie obśmiewające określony fragment rzeczywistości. Można by im przypisywać np.: chęć wykpienia powszechnej współcześnie konsumpcyjności, ale nie ma sensu przyklejać do nich żadnej zasadniczej idei, nie mówiąc o ideologii.

Jednak później pojawił się nowy szczep flash mobu. Mianowicie w sklepie sieci 7-Eleven w stanie Maryland w Stanach Zjednoczonych pojawiły się 24 osoby. Ten błyskawiczny sztuczny tłum wtargnął do sklepu na zaledwie około minutę, lecz przez ten czas – ludzie „zwyczajnie” wynieśli mnóstwo sklepowego towaru, jak choćby słodyczy i napojów. W obliczu tego wydarzenia – pierwotny flash mob staje się nieomal przeżytkiem. Media podają, że podobny do przytoczonego złodziejskiego flash mobu w Ameryce – miał miejsce niedawno w Gdańsku, gdzie w jednym z supermarketów grupa ludzi wyniosła towar za około 1000 zł.

Okazuje się więc, że obrany przez flash moberów kierunek może być kompletnie dowolny. Nie panują tu zasady moralne – a i ogólne zasady jawią się jako plastyczne, komponowane praktycznie z godziny na godzinę. Mówimy tu o bezsprzecznej płytkości poglądów i o budowaniu akcji dla samej akcji – o wpływaniu na rzeczywistość dla samego wpływu. Tym właśnie jest wdrażany obecnie przez „chmurę” – „efekt śnieżnej kuli”. Nie jest już ważny motyw działania, lecz samo działanie. Złodziejscy flash moberzy nie kradną przecież z głodu – nie mają też na względzie nakarmić głodujących. Zajmują się jakoby tworzeniem konstrukcji – pozbawionej fundamentów, wyzbytej jakiejkolwiek bazy i realnego podłoża. Taka „konstrukcja”, jak wynika zresztą z pojęcia „chmury” – wisi w powietrzu, przetacza się przez rzeczywistość jak chmura po niebie.

Patrząc na te zjawiska i nowe, bo ustanawiane dopiero definicje (przyp. red.: społeczeństwo chmury, kultura roju, efekt śnieżnej kuli) – można jedynie prognozować ich następstwa oraz przyszły format różnych pojęć. Socjologowie i psychologowie wypowiadający się dotychczas o rozmaitych ruchach społecznościowych, mogli charakteryzować ludzi na podstawie obranych przez nich kierunków działania. Mogli konkludować, opierając się na obserwacji tendencji. Obecnie taka obserwacja naukowa i płynące z niej wnioski stają się coraz mocniej ograniczone przez sam podmiot badań (przez „chmurę”), a prawdopodobnie w przyszłości taka obserwacja okaże się zupełnie awykonalna. Dlatego, że „chmura” coraz rzadziej będzie wykazywała się jakąkolwiek kierunkowością. Inaczej mówiąc - „chmurze” coraz mniej zależy na świadomym, docelowym skupianiu swojej energii. To znaczy, że ludzie skrzykujący się na coraz częstsze akcje publiczne – prezentują zacierającą się dość dynamicznie skłonność do określoności, do idei, do światopoglądu etc. Kierunek działania coraz ewidentniej prezentuje się już u punktu wyjścia – jako nieważny, nie mający znaczenia. Ważny jest sam zasięg poprzez wyłonienie się grupy ludzi na powierzchnię danej przestrzeni publicznej i tam – ukazanie swojego burzliwego (wręcz błyskawicznego – jak dzieje się to we wszystkich flash mobach) zasięgu. To jest właśnie „efekt śnieżnej kuli”, a więc próba sił, chęć i potrzeba sprawdzenia się. Cel akcji, jej sens, przekaz i kierunek – nie mają większego znaczenia.

I nie będą miały znaczenia – coraz bardziej. Podobnie jak nie będą miały znaczenia właściwości etyczne, jednostkowa tożsamość tych uklejających się z dnia na dzień i z godziny na godzinę tworów grupowych – ani żadne „izmy”, żadne rysy poglądowe, wyznaniowe, bądź polityczne.

Ludzkość już teraz – z dnia na dzień tworzy nowe obszary dla samorealizacji. I będzie tworzyła je coraz częściej i gęściej. Lecz zanim ta intencja stanie się skupiona, wyraźnie zogniskowana i docelowa, pojawi się jeszcze wiele nieporozumień takich jak złodziejskie flash moby. Pełna ogniskowość i określoność siły społeczeństw nastąpi dopiero na poziomie wykrystalizowania „chmury” do zorganizowanej klanowości. Ale „klan” – będzie podstawową komórką strukturalną dopiero wiązkowego strumienia „roju”. Nim objawi się rój – całkowite rozproszenie i „rozmazanie” kierunkowości i sensu człowieczych uczynków jest konieczne.

Zanim dojdzie do tych znamiennych przemian, najpierw aktualny model władzy, organów prawa i szeroko pojętego, tak zwanego porządku publicznego – będą zaskakiwane przez „szarych zjadaczy chleba”. Przez zwykłych, zupełnie anonimowych obywateli, którzy okażą się bezkarni, silni i nie do powściągnięcia. Co postanowią – będzie bezkompromisowo i kategorycznie uczyniane, bez względu na sens uczynku. Dlatego, że w naszej nowoczesnej kulturze – liczy się sam zasięg, możliwość bycia silnym. W ten sposób „chmura”, a więc tłum ludzki – obrasta w siłę jakoby była śnieżną kulą. Ale w przyszłości, będąc już ukierunkowanym rojem, „tłum” zaprzestanie nieścisłego wpływania na rzeczywistość, a postara się zmodyfikować i dopasować każdy obszar realnej rzeczywistości do swoich rychłych potrzeb i aspiracji. Te aspiracje będą niestety płytkie, mieliznowe, niewygórowane. Dlatego, że świat opanuje dążność ponad wszystko do wygody, do realizowania potrzeb życia w formie miękkiego i bezpiecznego codziennego bytowania.

To, co stanie się miarą ludzkich dążeń, a więc wszelka banalna, aczkolwiek ciepła i wygodna, miałkość – będzie wdrażane w życie niesamowicie szybko i skutecznie. Granice na świecie, jakie kultura roju uzna za niewygodne – zostaną usunięte z przestrzeni ziemskiej w okamgnieniu. Jeśli władza – to trzeba będzie ułożyć ją na nowo. Sprawiedliwość, szczęście, praca, przywilej a obowiązek – tudzież nagroda a konsekwencje: te przykładowe pojęcia uzyskają nowe, odmienne wymiary. Za tego rodzaju rokowaniem przemawia wiele dzisiejszych aspektów codzienności. Jest nader prawdopodobne, że zjawiska typu flash mob (w dalszym ciągu, mimo wszystko nadal niewinne) – są pierwszymi jaskółkami, a więc zwiastunami bardzo poważnych i ogromnych przemianowań człowieczeństwa.

I choć flash mob w swojej złodziejskiej odsłonie przypomina starą, dziecięcą zabawę w policjantów i złodziei, to zabawa ta zaczyna toczyć się w już odświeżonych rejestrach. Te rejestry obnażają niedostatki dzisiejszego prawa – pokazują, jak łatwo i zabawnie, bo za pomocą prymitywnej „gry”, można wywieść stróżów porządku na manowce. Dlatego, że zbiorowe kradzieże przeprowadzane są na oczach ochroniarzy sklepów i przed nosami sprzedawców. Takie kradzieże, tocząc się jak gdyby śnieżna kula obrastająca w siłę, każe uzmysłowić sobie, jak twardy i nieprzenikniony front stanowi społeczność, grupa, „tłum”. I wobec tej twardości – policja nie może niczego poradzić, nie może akcji udaremnić, ma związane ręce. Może oczywiście potem złodziei ścigać, ale zapobiec kradzieży – nie może.

Obserwowanie takich mechanizmów skłania do dalekosiężnych przemyśleń. Jeszcze przyznajemy się do tego niechętnie i z sarkastycznym półuśmiechem na ustach, ale jest prawdą, że na podstawie płytkich i miałkich flash mobów – można doszukać się sygnałów i impulsów do dalszych przemian ludzkości. I to przemian, jakie ułożą się w pewien cykl, okrągły i złożony proces, szacowany na około 100 lat, może i więcej, poczynając naliczanie od tu-i-teraz. I mimo że zarówno naukowcy, jak i przeciętni ludzie jeszcze podchodzą do tego naliczania z ironiczną dezaprobatą – i tak trzeba dawać tym potencjalnym przemianom realny, a nie tylko domniemany, rys prawdopodobieństwa, a nawet nieuchronności.


Rebeca Serri.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz