czwartek, 14 czerwca 2012

Hipsteria czy histeria?


Hipsteria czy histeria?
Histeryczna odsłona sub-Kultury Roju

Kim jest hipster? Jest socjologicznym znakiem naszych czasów – współczesnym młodym-gniewnym. Teoretycznie i z własnego założenia – z pomysłu na siebie samego – hipster jest nonkonformistą, gdyż głównym jego celem jest kroczenie przez życie pod prąd, w zgodzie z własnymi, prywatnymi przekonaniami. Wszystko, co określa się mianem „mainstream”, co jest elementarnym nurtem płynącej rzeczywistości – jest i wrogiem numer jeden hipsterów. Dlatego, że hipster to osoba, która stara się płynąć pod prąd. Od sympatii do sztuki offowej, po eklektyczne i poza trendami mieszanie stylów modowych – hipster w całości swych gustów i zachowań lubuje się w niszach. Wszystko, co jest przejawem komercji – jest dokładnie tym, od czego hipster ucieka, z czym się nie utożsamia, wobec czego jest przeciwny.

Dawny bunt młodych-gniewnych sprowadzał się przede wszystkim do wyznawania określonych poglądów, idei. Czy to poglądy polityczne, czy upodobania kulturowe – młody-gniewny również buntował się przeciw głównemu nurtowi, prądowi rzeczywistości, ale czynił to w zupełnie różny od hipstera sposób. W przypadku hipsterów – pierwotne oblicze gniewu i wrzenia krwi młodości – przeobraziło się, zaszła w nim ogromna zmiana.

Otóż hipsterowi nie zależy na wyznawaniu określonych poglądów – nie mówiąc o głębokim i poważnym światopoglądzie. Hipster nie brnie w filozofię, w dylematy egzystencjalne i nie poszukuje odpowiedzi na pytania retoryczne. To nie do końca tak, że te głębokie sprawy, dziedziny – w ogóle go nie interesują. Sęk jednak w tym, że hipster skupia się na tym, aby uciekać przed wszystkim, co powszechne i co uznane. Kiedy więc w społeczeństwie zapanuje gorączka na czytanie Nietzschego – hipster sięgnie po Osho i z niego uczyni reprezentanta „głębokiej filozofii”. Jeżeli w społeczeństwie rozpowszechni się ateizm, to hipster chętnie przywdzieje szatę ministranta w katolickim kościele. Lecz ani Osho, ani katolicyzm – nie będą jego głębokim dążeniem, poszukiwaniem, a jedynie żartem, kpiną z otaczającej rzeczywistości – i dziecięco szczerą przekorą.

Potrzeba bycia innym, niż każdy wokół, potrzeba wyodrębnienia się z podstawowej, wspólnej, powszedniej matrycy rzeczywistości – jest u hipsterów silniejsza od wszystkiego innego. Stąd hipster unosi się na płyciznach poglądów czy zamiłowań, stale uciekając przed ciekawością świata, który się na nim skupia, który chce go poznać. Ta ucieczka staje się chlebem powszednim wszystkich hipsterów, ponieważ ich potrzeba zachowania nieuchwyconej indywidualności i bycia poza wszelkimi trendami jest tak barwna i przykuwająca uwagę, iż trendy – nieustannie gonią hipsterów, próbując zasymilować tę indywidualność i niepowtarzalny, niszowy styl bycia. Stąd tak ubiór, jak i środowiska, miejsca, w jakich bywają hipsterzy – wszystkie niszowe akcenty, wbrew pierwotnej woli i założeniu hipstera, z niszy przedostają się do komercji, do głównego strumienia, prądu rzeczywistości. Stąd hipster – bez ustanku musi uciekać.

Ile niszy, ile marginesów i nawiasów w otaczającej rzeczywistości – zdoła znaleźć, „zaliczyć” hipster? Czy liczba wolnych jeszcze, nie odkrytych, nie wykorzystanych, nie wyeksploatowanych niszy – nie jest aby ograniczona? Czy przestrzeń do swobodnej ucieczki przed „atakiem” głównego prądu świata, mody, trendów – nie skończy się kiedyś? Kim będzie hipster, kiedy nie będzie miał już dokąd uciekać?

Bez wątpienia taki moment – brak możliwości dalszej ucieczki – pewnego dnia może dla hipsterów nadejść. Dlatego, że są oni obecnie niezwykle popularni i nieomal każde ich zachowanie i wygląd – są kopiowane, zapożyczane tak przez pojedynczych ludzi, jak i przez modowe koncerny. Wbrew temu, do czego dąży hipster – to właśnie on wyznacza podstawowe trendy, które w efekcie trafiają nigdzie indziej, a właśnie do mainstreamu, od którego hipster tak usilnie stara się uciec i stać okoniem wobec niego. Taki paradoks: będąc skrajnym nonkonformistą, hipster staje się zwyczajnym, typowym wręcz, konformistą. Wpada bowiem w sam środek owego nurtu, od jakiego usiłował trwać bardzo, bardzo daleko.

Kim zatem będzie hipster, kiedy liczba miejsc, niszy, dziupli i zakamarków – wyczerpie się, kiedy nie będzie miał już dokąd uciekać, kiedy wszystkie jego niszowe postawy zostaną wszem i wobec skopiowane, a następnie – wessane, włączone do głównego nurtu, do mainstreamu?

Wielu socjologów i psychologów interesuje się aktualnym zjawiskiem pod tytułem Hipster. Wielu określa hipsterów jako subkulturę. Lecz czy hipsterzy rzeczywiście są subkulturą? Czy nie są po prostu zalążkiem nowej, tworzącej się dopiero, nadchodzącej – szerszej kultury, szerszego oblicza świata?

Można powiedzieć, że współczesna młodzież – często zwana też Pokoleniem Ery Informacji – zaczyna budować, jeszcze nie do końca świadomie, nową kulturę. Jest to Kultura Roju, w której nie będzie ani liderów, ani głębokich światopoglądów, ani podziału na główny strumień – i na margines, na niszę. Wszystkie postawy tak myślowe, jak estetyczne, w Kulturze Roju – będą rozdzielne tylko na poziomie subtelnej specjalizacji w danej chwili, w tu-i-teraz. Ten rodzaj „specjalizacji” można określić mianem „klan”. Lecz wiele Klanów – będzie łączyło się w jedność; będzie składało się w przyszłym, nie tak dalekim już, świecie – na jedno środowisko, na jeden strumień ideowy, na jedną – Kulturę Roju. A w Kulturze Roju nie będzie ani głównego prądu, ani niszy – wszystkie plany, zamierzenia i wyznawane idee staną się równoważne, wspólne i jednakowo cenne.

Kiedy więc hipster przestanie uciekać, będzie wówczas nikim innym, jak pełnowartościowym członkiem społeczeństwa – Roju. A bycie poza centrum świata, rzeczywistości – stanie się jedynie wspomnieniem wcześniejszych lat. Młodych, gniewnych, kolorowych, zabawnych lat.

Trochę też histerycznych lat, ponieważ w całym hipsterowym stylu bycia – w unikaniu określoności i w nieograniczonym sięganiu po wszystko, co nietypowe – widać wyraźnie wyłącznie pozór, pozę i świadomie wyreżyserowaną dla siebie, nienaturalną rolę.

Rebeca Serri.