poniedziałek, 24 września 2012

Porażka w łódzkiej Manufakturze

Porażka w łódzkiej Manufakturze
Szczyt idiotyzmu pracowników działu Public Relations
Wstyd, wstyd i jeszcze raz – wstyd

ROZGRABIĆ KOLEKCJE. KRYSZTAŁOWA NOC ZAKUPÓW.” – oto hasło przewodnie aktualnej kampanii reklamowej galerii handlowej Manufaktura w mieście Łodzi. Po medialnej wichurze, która rozpętała się wokół tematu, rzecznik Manufaktury, pani Joanna Karpińska, wycofała już hańbiące Polaków, a w szczególności łodzian, credo. Najpierw skomentowała jednak owo credo jako nieświadome i niefortunne, choć mogące zostać negatywnie odczytane przez społeczeństwo, i tak podjęła decyzję o zdjęciu, zmianie „niefortunnej” linii billboardów.

Pozostaje dziwić się tylko, bezradnie zwieszając ręce, jak można określić powyższą porażkę jako zwykłą „niefortunność”. Toż to szczyt idiotyzmu – wstyd, wstyd i jeszcze raz: wstyd (ujmując rzecz najdelikatniej, jak tylko się da).

Dla niezaznajomionych z tematem, dla zadających sobie pytanie – o co tu chodzi; o co tyle krzyku? – wypada wyjaśnić, że miano Kryształowa Noc – wskutek mocnej, ważnej historii – urosło do rangi nazwy własnej.


Fot.: Marcin Stępień - Agencja Gazeta (źródło: Gazeta.pl)

Otóż nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie kojarzy się ono z iście ponurymi, krwawymi wydarzeniami z nocy z 9. na 10. listopada 1938. roku – kiedy to III Rzesza pod przywództwem Hitlera dokonała swoistego pogromu społeczności żydowskiej. Sformułowanie „Kryształowa Noc” ukuło się naturalnie, w wyniku rysu historycznego. Wzięło się stąd, iż hitlerowcy owej nocy splądrowali sklepy żydowskich właścicieli – i z tych właśnie sklepów, roztłuczone w drobny mak szkło witryn, wysypało się na chodniki, tworząc niezapomniany widok. Ogrom okruchów wystawowego szkła ROZGRABIONYCH żydowskich sklepów posypał się na chodniki, na ulice – niczym kryształy... Mnóstwo Żydów – zamordowano. Wielu – aresztowano; osadzono w obozach koncentracyjnych. Nie chodziło wyłącznie o sklepy – splądrowano też i zniszczono synagogi, domy. Mnóstwo – wielu... Ilu? Celem tego bloga nie jest podawanie danych statystycznych, szczególnie, kiedy mowa o ludzkich istnieniach. Zainteresowanych danymi liczbowymi odsyłam do podręczników historii.

W obliczu tych historycznych wydarzeń, zwłaszcza, że Łódź znana jest z wielu dzielnic, ulic żydowskich – jest absolutną wyżyną skretyniałej ignorancji ustawiać kampanię reklamową obiektu takiego jak Manufaktura pod kątem hasła: „Kryształowa Noc” oraz „Rozgrabić kolekcje”.

Nie każdy musi dobrze znać, kojarzyć historię, ale trzeba być całkowitym debilem, aby przy tworzeniu świeżych, współczesnych haseł reklamowych i mian – nie zerknąć chociażby do wujka Google, by sprawdzić, zweryfikować, czy aby coś takiego jak Kryształowa Noc – już nie istnieje; czy aby nie jest to nazwa własna, zarezerwowana już przez kogoś bądź przez minione dzieje.

Na nic się zdają w tym wypadku przymilne tłumaczenia pani rzecznik o „niefortunności”. Cóż za wyrozumiałość i pobłażliwość wobec pracowników działu PR Manufaktury.

Na usta ciśnie się pytanie: jak brzmi nazwisko twórcy kampanii? Kto jest odpowiedzialny za zaistniałą „niefortunność”? Jakie konsekwencje ta osoba poniesie? Doprawdy – żadne? Dlatego, że billboardy wspaniałomyślnie i szczęśliwie zostały wycofane?

W czasie kryzysu gospodarczego i bezrobocia – zdaje się niemoralne, żeby idiota PR-owiec czy copywriter, który dopuścił się poczynienia na billboardach rzeczonego hasła, dalej grzał ciepłą posadę i uśmiechał się do swoich myśli z cudownie i kreatywnie zrealizowanej kolejnej roboty.

Do tej pory ta osoba nie przeprosiła – nie ukazała publicznie swojej twarzy i nie podpisała się pod „niefortunną” kampanią swoim nazwiskiem. Winnego, jak nader często w naszym kraju bywa, po prostu nie widać. Przepadł bez wieści, czy nie przepadł – prawdopodobnie nie będzie nam dane się dowiedzieć.

Warto dodać – żeby było jeszcze „dowcipniej” – że „niefortunna” kampania akurat zbiegła się w czasie z Festiwalem Czterech Kultur, w ramach którego do Łodzi – przyjeżdża sporo gości z Izraela.

Po prostu – brak słów. Ludziom opadają ręce. Wstyd łodzianom za miasto, bo coraz biedniejsze – i w odniesieniu do rynku pracy, i do kultury.

Łódź już straciła ważną imprezę kulturową, jak Camerimage, teraz tylko patrzeć, aż Festiwal Czterech Kultur wyprowadzi się rychło, ucieknie z Łodzi czym prędzej, gdzie pieprz rośnie. Oby jak najdalej z tego sypiącego się miasta, pełnego gruzów, śmieci i chylących się pod naporem czasu, pięknych konstrukcji, jakimi są liczne, stare kamienice secesyjne. Pani Zdanowska wszak miasto ma głęboko w nosie: najwyżej latarnie miejskie znów wyłączy (żeby na prądzie zaoszczędzić), to może nikt za bardzo nie zauważy, że pięknych kamienic w tym mieście się nie remontuje (bo szkoda pieniędzy), że dziur w drogach stale przybywa, że zamiast dworca Fabrycznego z ziemi wyziera gigantyczna wyrwa, dziursko, przepaść – i śmiem twierdzić, iż nowego dworca baaaaaaaardzoooo długo łodzian oczy w tym miejscu nie ujrzą.

Ale – za „niefortunną” kampanię nikt za bardzo nie przeprosił, nikt publicznie się nie przyznał, że wcześniej zachował się jak kompletny idiota; idiota wręcz doskonały. Pani Zdanowska również w tej moralnej, kulturowej kwestii głosu nie zabrała – bo po co?

Zamiast zabierać głos w kwestiach ważnych, lepiej Lyncha było pogonić z Łodzi, bo przecież ona – pani Zdanowska – lepszy na Łódź pomysł miała.

Miała i ma: milczeć, kiedy należałoby głos dać w ważnej sprawie.

Miała i ma: dworzec rozkopać i porzucić na pastwę czasu, aż społeczeństwo zapomni.

Wstyd, wstyd, wstyd.

Justyna Karolak.

Przyp. red.: źródłem informacji o Kryształowej Nocy w Manufakturze jest Gazeta.pl – Wioletta Gnacikowska, Manufaktura. Noc zakupów niemal jak... pogrom Żydów. Fotografia również pochodzi z tego artykułu.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz