niedziela, 2 września 2012

Śmierć - rozwiązanie długofalowe

Śmierć – rozwiązanie długofalowe
Credo współczesnego Polaka: Myślę perspektywicznie

1. września 2012. najpopularniejsza telewizja śniadaniowa w Polsce (DD TVN) gościła panią profesor Płatek, która ze znakomitą i swoiście nienaganną godnością oraz pewnością siebie – prezentowała rodakom pogląd na temat resocjalizacji więźniów.

Nawiasem mówiąc: trudno wskazać jednoznacznie, jakie jest źródło populizmu polskich mass mediów, ale jedyną osobą w ww programie, która starała się delikatnie, acz niezwykle słusznie, podważyć kompleksową i zarazem – niestety – głupią opinię pani profesor na temat polskiego więziennictwa, był Bartosz Węglarczyk (współprowadzący). Niestety został on zbombardowany nie tylko przez panią profesor, ale również przez swoją koleżankę z pracy, Kingę Rusin, która – z podobnie niejednoznacznych pobudek – usilnie utożsamiała się ze zdaniem pani profesor. Czy utożsamiała się, ponieważ takowe otrzymała polecenie służbowe od prezesa TVN – czy jedynie dlatego, iż nie jest zdolna do suwerennego konkludowania – stwierdzić już nie sposób. Innymi słowy: nie sposób stwierdzić, gdzie leży źródło populizmu polskich mass mediów (a w tym przypadku – DD TVN). Nie wiadomo, kto powinien zostać z pracy zwolniony: Rusin (za to, że nie myśli), Bartłomiej (za to, że myśli), czy prof. Płatek (za to, że nie myśli i udaje, że myśli). Mniejsza o to.

Pora na meritum: polskie więziennictwo, a mówiąc ściślej – istota resocjalizacji polskich więźniów zdaniem prof. Płatek.

Resocjalizacja. To słowo brzmi dumnie, w dodatku zdaje się nader poprawne politycznie i ładnie się prezentuje w śniadaniowym telewizorze. Któż z nas nie pragnąłby w sobotni ranek w domowym zaciszu, z filiżanką pysznej kawy lub herbaty – słuchać z powabnego, polukrowanego, śniadaniowego telewizora słów świadczących o tym, że tytuły profesorskie nobilitują do wysokiej jakości światopoglądu, opiniotwórstwa oraz zaangażowania w sprawy społeczne-skomplikowane?

Wszyscy z nas, a przynajmniej bardzo wielu – pragnęłoby właśnie tego. Czego? Tu warto odpowiedzieć wprost. Tego, że kiedy w DD TVN odzywa się profesor – jego wypowiedzi winny wzniecać w nas szacunek i poczucie bezpieczeństwa. Tak, bezpieczeństwa – ponieważ wystąpienie takie, jakim poczęstowała nas prof. Płatek, budzi grozę i lęk o wychowanie swoich potomków. Kto bowiem w tym kraju będzie rozwijał, budował i edukował świadomość i mądrość dzieci i młodzieży a przyszłych obywateli Polski, skoro tytuły profesorskie, jak okazało się właśnie na przykładzie prof. Płatek, pretendują nie do wysokiej jakości opinii, lecz do idiotycznego epatowania własną, naprawdę wątpliwej jakości, kreatywnością?

Pani Płatek – jest Pani żywym obrazobórstwem dla polskich profesorów, dla jakich tytuł ten niesie właściwe znaczenie, i dla których jest on zasłużonym synonimem trzech poważnych czynników umożliwiających jego zdobycie: iloraz inteligencji, ciężka praca, wiedza. A teraz konkretnie:

Fot. Wojciech Olkuonik/Agencja Gazeta

Prof. Płatek uważa, że resocjalizacja więźniów powinna rozpoczynać się już w chwili skazania człowieka na więzienie. To znaczy, że z momentem, kiedy więzień trafia – mówiąc może i kolokwialnie, ale na pewno uczciwie – za kratki, winien zostać otoczony opieką, która umożliwi mu późniejsze, po latach, wyjście na wolność w postaci pełnoprawnego, uczciwego, godnego zaufania społecznego – obywatela. W tej opinii nie ma nic niestosownego: zacna to bowiem opinia, szlachetna i jakże idealistyczna. A jak powszechnie wiadomo – idealizm jest wielką, porządną cechą. I nie wypada się dziwić, że hasła o resocjalizacji bywają nacechowane właśnie tym podobnym idealizmem. Problem jednak leży gdzie indziej.

Otóż w rozwinięciu dyskusji widać było, że prof. Płatek uznaje za istotę resocjalizacji – płacenie na byt więźniów z kieszeni obywateli. Tak, mowa o dosłownych pieniądzach. Prof. Płatek powiedziała, że płacimy i powinniśmy płacić na więziennictwo tyle i po to, aby zapewnić bezpieczeństwo strażnikom, pilnującym porządku w więzieniu. Płacimy więc po to, aby strażnik, który de facto winien z racji pełnionej profesji – zapewniać bezpieczeństwo nam, izolując od nas więźniów – czuł się bezpiecznie. Pierwsza groteska.

Po drugie – płacimy po to, aby zapewnić bezpieczeństwo sobie i swoim bliskim w przyszłości – twierdzi prof. Płatek. Po to, by kiedy „zresocjalizowany” więzień powróci do życia na wolności, nie zrobił nam krzywdy. Ponownie: groteska.

Kto więc – interpretując poglądy prof. Płatek – odpowiada za porządek w więzieniu? Portfel obywatela. Kto odpowiada za resocjalizację? Portfel obywatela. Kto odpowiada za włączenie byłego więźnia do nurtu społecznego? Portfel obywatela. Kto odpowiada za czyny byłego więźnia po opuszczeniu celi? Portfel obywatela.

A zatem, proste równanie: bezpieczeństwo społeczeństwa + resocjalizacja więźniów = portfel obywatela. Pani Profesor – brawo. Z matematyki – szóstka z plusem. Z zachowania – więcej niż wzorowo.

Śmiem rzec, że taniej dla wszystkich byłoby ubiec się o pozwolenie na broń. Taniej – i bez wątpienia bezpieczniej. Jeżeli istotą resocjalizacji jest długofalowość – to powiem, że najbardziej długofalowym z możliwych rozwiązań przysposobienia psychopatów i zwyrodnialców do życia w społeczeństwie, byłaby śmierć.

Śmierć – jedyne rozwiązanie długofalowe. Nie sposób się z tym nie zgodzić. A skoro żyjemy w kraju, w którym zasobność naszych portfeli ma pewnić bezpieczeństwo strażnikom, a w efekcie końcowym – nam samym – rzeczywiście warto zacząć myśleć perspektywicznie.

Zachęcam przeto i nawołuję jak mityczna wolność wiodąca tłum na barykady – wiodę i nawołuję subtelnym echem iście rewolucyjnym w przekazie:

Śmierć – rozwiązanie długofalowe! Polaku: chcesz być w swoim kraju bezpieczny – myśl perspektywicznie! To znaczy: myśl o śmierci, nie o życiu!

I chroń swoje dzieci przed stycznością z profesorami, których tytuł usprawiedliwia do głoszenia idiotyzmów – w dodatku bez cienia zażenowania, iż czynią to publicznie.

Pani Profesor – litości. Błagam: proszę precyzyjniej dobierać słowa i liczyć się z prostym faktem, że kiedy przemawia Pani z samego środka polukrowanego, śniadaniowego telewizora – wchodzi Pani do mojego domu, nie proszona, plotąc groteskowe farmazony i przeszkadzając mi w sobotniej, porannej, pysznej kawie. Podczas gdy moją wolą jest, by kawa ta – pozostała pyszna, czyli wolna od imbecylstwa i tego rodzaju trosk dnia codziennego.




4 komentarze:

  1. Bez wątpienia pozwolenie na broń dla wszystkich zmniejsza bezpieczeństwo. Niekontrolowany obrót bronią na rynku wtórnym/ a takiego nie da się opanować przy naprawdę powszechnej dostępności/ = broń w rękach dzieci, oprychów, psychopatów, zwykłych żuli, frustratów którzy akurat mieli zły dzień. Fakt, że każda osoba czy też grupa osób napotkana na ulicy może mieć broń i w każdej chwili jej użyć, na pewno nie zwiększa poczucia bezpieczeństwa. Dlatego zdarza się, że po zatrzymaniu podejrzanego samochodu amerykańscy policjanci najpierw strzelają, a potem zadają pytania. Na pewno myśląc perspektywicznie.

    Liberał

    OdpowiedzUsuń
  2. Liberale;

    temat łatwo dostępnej broni nie jest żadnym postulatem tego artykułu, lecz jedynie swoistą przewrotką - ironią mającą na celu podbicie, niewłaściwego moim zdaniem, podejścia do wątku resocjalizacji i bezpieczeństwa z niej wynikającego, które zaprezentowała prof. Płatek.

    Jej wypowiedzi w ww programie niemile mnie zdeprymowały. Po kierunku resocjalizacji jest w naszym kraju wielu ludzi - odpowiednio wykształconych i stosownie przygotowanych do pracy z więźniami. Niestety: osoby te pracują w handlu itp., nie mogąc znaleźć pracy. Moim zdaniem należałoby zapewnić zatrudnienie tym ludziom, możliwość pracy z więźniem i w ich zawodzie - i tym właśnie ludziom płacić pieniądze, z myślą o bezpieczeństwie społeczeństwa. Mówienie, że pieniądze na więziennictwo - to np.: kwestia zakupu odpowiednich zamków do cel, po to, aby strażnicy czuli się bezpieczni - a o tym również opowiadała prof. Płatek - to, jak na moje ucho, nie tyczy się sticte resocjalizacji i brzmi doprawdy nie za mądrze. Tak więc, ironizując powyższe - napisałam o ubieganiu się o broń jako jedynej tarczy ochronnej dla nas, zwykłych ludzi. Podkreślam, że jest to z mojej strony ironia, czy też lekki cynizm.

    Zaś co do psychopatów, oprychów itd. - oni już broń posiadają: od dawna ubiegają się o nią jako pierwsi i ten artykuł na pewno nie zachęci większej liczby (oprychów) do zakupu kolejnej broni. Oni od dawna broń - już mają. I ręczę swoją głową, że ci ludzie - tego bloga na pewno nie czytają i na pewno nie ja zainspiruję ich do poczynienia nieprzemyślanej zbrodni.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdaję sobie sprawę, że to przewrotka, podobnie jak moja uwaga o perspektywicznym myśleniu;) Co do posiadaczy broni - oprychy może tak, zwykli menele, dzieciaki, czy wkurzeni sąsiedzi już niekoniecznie. W USA bywa zupełnie inaczej...
    Liberał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tutaj się zgodzę: broń w rękach wkurzonych sąsiadów mogłaby być dosyć kłopotliwa... Zważywszy, że w naszym kraju sąsiad-sąsiada nad wyraz chętnie "napada" - czy to złym słowem, czy krzywą miną. Broń w tym przypadku istotnie mogłaby tylko zaognić niesympatyczne relacje i wynikające z nich problemy.

      Usuń