niedziela, 28 października 2012

Jak zostać kloszardem? Część III

Jak zostać kloszardem?
Poradnik Młodego Polaka – Część III

Tym razem zapraszam do zapoznania się
z charakterystyką ofert pracy 
w ujęciu Aktywnego Bezrobotnego

Kim jest współczesny polski bezrobotny? To osobnik mocno zaktywizowany – rzec by: zawodowo, o bogatym życiorysie i wysokiej świadomości własnej wartości. Osobnik, który nie szczędził sił i czasu na edukację. Który konsekwentnie zdobywał dodatkowe kwalifikacje, a także rozwijał pasje. Który całą młodość podporządkował właśnie tej chwili: znalezieniu sensownego zatrudnienia.

Po obronieniu tytułu magisterskiego – młody bezrobotny Polak codziennie wertuje dziesiątki ogłoszeń w serwisach internetowych z ofertami pracy. Jego aktywność w tym zakresie jest tak wielka, że równie dobrze państwo mogłoby wypłacać mu normalne wynagrodzenie. Powinien zostać zatrudniony na takim właśnie stanowisku: Aktywny Bezrobotny.

Ciekawe, jak mogłoby brzmieć ogłoszenie o pracę na stanowisku Aktywnego Bezrobotnego? Hmm... Może na przykład – tak:

Prężna marka o korzeniach międzynarodowych, wkraczająca na rynek polski, w związku z rozwojem i zwiększeniem liczby komórek wewnętrznych, aktualnie poszukuje Kandydata na stanowisko Aktywnego-Bezrobotnego.

Do obowiązków Aktywnego-Bezrobotnego będzie należało:
- aktywne wyszukiwanie ofert pracy w Internecie
- selekcjonowanie ofert pracy na następujące kategorie: dziwne, trudne, niepojęte i nieprzystające
- stałe przebudowywanie swojego CV polegające na nieustającym zamienianiu danych sformułowań na kolejne, nie kończące się synonimy i zwroty bliskoznaczne
- zaangażowane kreowanie listów motywacyjnych (podstawowy target, to 10 listów/1 dzień)

Idealny Kandydat na wyżej wymienione stanowisko – powinien:
- tryskać entuzjazmem od świtu do zmierzchu
- emanować pozytywną energią i uśmiechać się bez przerwy
- być dyspozycyjny i elastyczny do granic absurdu
- uwielbiać pracę w młodym, dynamicznym, nie do zdarcia zespole
- dysponować prywatnym laptopem i łączem do Internetu
- wykazywać wysoką ponad przeciętną odporność na stres
- potrafić efektywnie wykonywać powierzone zadania pod morderczą presją czasu

Ze swojej strony – gwarantujemy:
- atrakcyjne wynagrodzenie zależne od wyników pracy (czytaj: beznadziejny procent od sprzedaży produktu, którego sprzedaż w realnym świecie graniczy z cudem)
- bogaty pakiet socjalny (czytaj.: praca w młodym, dynamicznym, nie do zdarcia zespole)
- równie bogaty pakiet szkoleń (czytaj: przymusowe, nudne wyjazdy integracyjne z noclegiem w hotelu klasy Z daleko poza miejscem zamieszkania)

Albo – inaczej. To znaczy – mniej formalnie, a więcej entuzjastycznie:

Tysiące wolnych wakatów! Praca od zaraz! Nie oczekujemy od Ciebie niczego! Gwarantujemy Tobie wszystko! Nie zwlekaj ani chwili i śmiało weź własny los w swoje ręce! Czekamy właśnie na Ciebie! Dołącz do nas już dziś i czerp niebotyczną radość z rozwoju osobistego! Zgłoś się za pomocą przycisku „aplikuj” i nie zapomnij załączyć stosownych dokumentów: CV, list motywacyjny, portfolio oraz referencje z poprzednich miejsc pracy. Dobrze uzasadnij swoją gotowość do natychmiastowego podjęcia pracy w naszej firmie. W tytule wiadomości podaj numer referencyjny ogłoszenia oraz umieść dopisek z nazwą stanowiska, na jakie aplikujesz (Aktywny-Bezrobotny).

Kiedy już znajdziemy w Internecie szereg tym podobnych ogłoszeń, warto zaposiłkować się odpowiednim szablonem listu motywacyjnego – i przystąpić do konstrukcji własnego.

Jak powinien wyglądać list motywacyjny przygotowany do aplikacji na stanowisko Aktywnego Bezrobotnego? Hmm... Postaram się zaprezentować optymalny wzór:

Państwa ogłoszenie w serwisie takim a takim wzbudziło moje przeogromne i żywe zainteresowanie, toteż niniejszym z całego serca pragnę aplikować na stanowisko Aktywnego-Bezrobotnego.

Z wykształcenia jestem plastyczką i dziennikarką. Niestety moich obrazów nie można obejrzeć w żadnej galerii, ponieważ nie ukończyłam Akademii Sztuk Pięknych, w związku z czym nie mam prawa do dzielenia się ze światem swoją pasją. Drugą z pasji (szeroko pojęte pisarstwo) uprawiam z nie mniej nieudolnym skutkiem. Co prawda w sierpniu bieżącego roku miała miejsce premiera mojej debiutanckiej powieści, ale na jej wybitności nikt za bardzo się nie poznał. Krytycy bądź co bądź mnie chwalą, ale w starciu z ponurą rzeczywistością polską – moja refleksyjna i esencjonalna aura wykreowanej literackiej krainy – rozpływa się we mgle. Postaram się precyzyjnie uzasadnić, dlaczego.

Otóż w mojej książce nikt nikogo nie zamordował, bohaterzy nie uprawiali pustego, wyuzdanego seksu bogatego w opisy z natarczywym użyciem prostackiego nazewnictwa intymnych części ciała, a główna bohaterka miała normalną i dobrze płatną pracę. W swojej książce i obrazie współczesnych Polek i Polaków skupiłam się na aspektach jakże innych od prymitywnych sprawozdań na temat trywialnej niechlujności i ubóstwa życia. Pokusiłam się również o stworzenie literackich postaci współczesnych młodych Polek nie podległych pod modny i powszechny dziś nurt feministyczny. Słowem w swej książce nie wspomniałam o bezrobociu – ani o pornografii, ani o pedofilii wśród księży – nie powołałam się jednakowoż ani razu na nazwisko państwa Waśniewskich. Wszystko to czyni moją powieść mdłą i nieadekwatną do polskich realiów.

Jako jednostka skazana na malarstwo nie poświadczone dyplomem ASP oraz pisarka uprawiająca nikomu nieprzydatną literaturę opartą na niemodnej dbałości o jakość językową i głębsze, psychologiczne przesłanie – pozostaję nader świadoma swej dysfunkcyjności społecznej i nie widzę przed sobą żadnego celu.

Jestem zdania, że poszukiwanie zatrudnienia w Polsce pozbawione jest jakiegokolwiek sensu i posiadam rozległe doświadczenie życiowe, które mogę przedstawić w dowód tej tezy.

Pragnę podkreślić, iż nie dysponuję niestety prawem jazdy kategorii B, w związku z czym nie chcą mnie nająć nawet do akwizycji. A do uprawiania najstarszego zawodu świata zwyczajnie się nie nadaję z przyczyny anachronicznych i głupawych pobudek moralnych.

Jestem osobą o przemiłej aparycji, uśmiech nie schodzi mi z twarzy, ponadto doskonale sprawdzam się w takich kontekstach sytuacyjnych, które są beznadziejne i upokarzające. Płaczę wyłącznie cicho i w odosobnieniu, nawet nieproszona – zawsze pokornie zwieszam głowę, chętnie poddaję się manipulacjom i czerpię mnóstwo satysfakcji z przepychania mnie z kąta w kąt niczym górę cuchnących fekaliów, która nic do powiedzenia mieć nie może, bo i skąd?

Jeżeli mój list wzbudził Państwa politowanie, niekłamaną przyjemnością będzie dla mnie móc umówić się na spotkanie, podczas którego postaram się uszczegółowić moją ofertę i poniżyć tak mocno, jak tylko się da oraz, na ile to możliwe.

Łącząc wyrazy błagania i entuzjastycznych pozdrowień,
Justyna Karolak.

Łódź, dnia 28 października 2012.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz